Nagroda czy kara? Częstym problemem dla osoby dorosłej (nauczyciela, rodzica, opiekuna) jest sytuacja, gdy dziecko nie robi tego, czego oczekujesz. Prosisz, tłumaczysz, nakładasz kary i nic nie działa, a czasami masz wrażenie, że im większa kara, tym gorzej. Dziecko pomimo znajomości zasad i wiedzy o czekającej go konsekwencji, cały czas ponawia zachowania, które chcesz wyeliminować. O co chodzi? Czas pomyśleć, jak dorośli uczą dzieci hazardu.
Co nagroda ma wspólnego z hazardem − zastanawiasz się teraz? Co hazard ma wspólnego z uczeniem i egzekwowaniem zasad? Popatrz na przykład z życia wzięty (imię chłopca zmienione).
Tomek, ósma klasa, typowy nastolatek: impulsywny i porywczy, wszystko wie lepiej, nie słucha, nie chce się uczyć, cały czas buduje zaawansowane technicznie budowle LEGO lub „siedzi w komputerze” (tato był dumny, gdy uczył syna programowania … tak dobrze mu szło). Ostatnio zaczął jeść dużo słodyczy, na które wydawał całe swoje pieniądze. Rodzice zareagowali szybko i stanowczo: zmniejszyli kieszonkowe, ograniczyli czas na komputerze, zablokowali telefon – zrobili wszystko, aby pokazać dziecku konsekwencje łamania zasad.
Jaki był efekt? Po pierwszych kilku dniach, wydawało się, że wszystko działa, ale potem znaleźli papierki po słodyczach w plecaku (podobno dostał od kolegi), puste opakowanie po klockach pod łóżkiem (pożyczył od kolegi) i dowiedzieli się, że po lekcjach idzie do znajomego (aby pograć na komputerze).
Rodzice postanowili z jeszcze większą stanowczością nakłonić syna do przestrzegania zasad. Odbyli poważną rozmowę z synem, wprowadzili dodatkowe ograniczenia na komputer, całkowicie zabrali kieszonkowe, wypisali go z ulubionych zajęć programowania i wprowadzili „szlaban na wyjścia”. Spodziewali się, że tym razem zadziała. Jaki efekt?
Jak poprzednio – kilka dni poprawy, a potem zauważyli, że giną im pieniądze z portfela, pojawiły się uwagi o nieobecności na lekcjach, syn ich wyraźnie okłamywał (chociaż nigdy nie wiedzieli, kiedy mówi prawdę). Czara goryczy się przelała, gdy zostali wezwani na policję, aby odebrać swoje dziecko, które zostało przyłapane na kradzieży w sklepie spożywczym.
Co poszło nie tak? Rodzice rozmawiali z synem, wprowadzili jasne zasady i konsekwencje, reagowali natychmiast. Wydawało im się, że jak zaostrzą kary i będą działali stanowczo, to syn się zorientuję, że aby dostać nagrodę (kieszonkowe, komputer, wyjścia do kolegów, powrót na zajęcia z programowania), zrobi, co trzeba. Przecież rozumie, jakie są konsekwencje jego zachowania.
Jednak Tomek zachowywał się tak, jakby grał z nimi w jakąś grę – ta gra to hazard.
Czym jest klasyczny hazard
Hazard to takie zachowanie człowieka, które może on zainicjować i w efekcie uzyskać nagrodę, ale wynik jest losowy (mało zależny lub całkowicie niezależny). Klasyczny przykład hazardu to gra w kasynie. To, co mniej nam się kojarzy z hazardem (a nim jest), to na przykład niewinna loteria fantowa. W obu przypadkach schemat jest taki sam:
- inicjujemy działanie (na to mamy wpływ);
- czekamy na wynik (pojawia się napięcie, efekt oczekiwania i nadzieja na wygraną);
- osiągamy punkt kulminacyjny napięcia (bardzo duży dyskomfort dla mózgu);
- dostajemy informację o wyniku i gdy wygrywamy, czujemy satysfakcję (nagroda jest oczywista, MAMY TO). Dopamina uwalnia się w mózgu, a mózg zapamiętuje przyjemną sytuację). Wtedy pojawia się pokusa, aby zagrać jeszcze raz – mamy pozytywne doświadczenie, więc je powtarzamy. Ten mechanizm jest zrozumiały dla każdego.
Dlaczego jednak niektórzy ludzie, którzy NIE WYGRALI, nadal grają? Odpowiedź jest taka sama jak poprzednio, choć mniej oczywista, a wynika z wyrzutu dopaminy, który jest związany z faktem spadku napięcia po otrzymaniu informacji o wyniku.
Gdzie tu logika?
Mało ludzi ma świadomość, że spadek napięcia jest nagradzany w mózgu wyrzutem dopaminy – bez względu na wynik „już jest po wszystkim”. A im większe napięcie towarzyszy oczekiwaniu na wynik – tym większy wyrzut dopaminy. Dopamina pełni funkcję nagradzania mózgu.
Mózg ZAWSZE wygrywa w procesie hazardu, bo spadek napięcia wywołany oczekiwaniem to wygrana dla mózgu. Mózg więc będzie domagał się powtórzenia sytuacji: działanie, wzrost napięcia, kulminacja, spadek napięcia, nagroda (wyrzut dopaminy związany z redukcją napięcia).
Dopamina powoduje zapamiętanie sytuacji, która sprawiła przyjemność i motywuje do powtarzania działania. Czysta biologia.
Hazard bez pieniędzy, czyli jak działa impulsywny mózg nastolatka
Hazard w impulsywnym mózgu nastolatka, to przyjemność, jaka się pojawia, gdy zostanie zaspokojona jakaś potrzeba w sytuacji, gdy nie ma bezpośredniego wpływu na końcowy wynik. Przyjemność ta wiąże się z wyrzutem dopaminy, co mózg zapamiętuje jako nagradzające i przy następnej okazji podpowiada: „zrób to znowu, będzie fajnie, już to robiłeś i wiesz, jak było przyjemnie”.
Dlaczego impulsywny nastolatek nie jest w stanie powstrzymać się od działania, pomimo że wie, jaka będzie konsekwencja?
Odpowiedź jest prosta – patrząc na powyższy opis działania mózgu: nastolatek, podejmując działania ryzykowane, ZAWSZE WYGRYWA, a czasami nawet dwa lub trzy razy w jednej grze. Podjęcie działania ryzykowanego ZAWSZE przynosi korzyści/nagrodę, a powstrzymanie się od działania niekoniecznie.
Jak to? Zapyta rozsądny dorosły – przecież on zna zasady, doskonale wie, że jak zrobi coś złego, to będzie ponosił konsekwencje i gdzie tu nagroda? A dwie albo trzy nagrody?
Popatrzmy, jak ten proces wygląda od strony mózgu nastolatka i skąd bierze się nagroda (a nawet dwie lub trzy) i jak to uczy nastolatka hazardu, a dodatkowo kłamania i kombinowania.
Nagroda pierwsza – szybka, którą nastolatek dostanie ZAWSZE
Popatrzmy przez chwilę na świat z perspektywy nastolatka, który akurat jest w sklepie, nie ma pieniędzy a POTRZEBUJE zjeść coś słodkiego (impuls – tu i teraz). W tej sytuacji ma do wyboru dwie możliwości. Zdawałoby się, że logicznie rzecz biorąc, jest tylko jedno dobre rozwiązanie – zrezygnować. Jednak z punktu widzenia możliwości otrzymania nagrody nie jest to takie oczywiste. Co może zrobić impulsywny nastolatek:
- Schować batonika do kieszeni, wyjść bez płacenia i narazić się na konsekwencje. Nagrodą jest zaspokojenie potrzeby spożycia batonika i dobre samopoczucie po zjedzeniu czegoś słodkiego. Nagroda jest natychmiastowa i pewna, a konsekwencja odległa i niepewna (może nikt się nie dowie?).
- Powstrzymać się (stłumić impuls) i czuć się źle, bez narażania się na konsekwencje. Jest wysiłek (tłumienie impulsu), nie ma nagrody, samopoczucie jest raczej kiepskie (nadal potrzebuję czegoś słodkiego), a długoterminowa nagroda raczej mglista (czy widziałeś kiedyś rodzica, który chwali swoje dziecko za to, że nic nie ukradło dzisiaj w sklepie?). Co z tego, że nastolatek zrobił dobrze, jak jest mu źle.
Tak więc, wybierając rozwiązanie z batonikiem (zabieram i zjadam), nastolatek dostaje natychmiastową nagrodę – dobre samopoczucie, wyrzut dopaminy, sytuacja zostaje zapamiętana. A gdzie druga nagroda?
Nagroda druga jest odłożona w czasie
Tutaj zaczyna działać klasyczny mechanizm hazardu. Nastolatek jest świadomy, że zrobił źle (głupi nie jest, zna zasady, zna konsekwencje) i zaczyna w nim narastać napięcie (świadomość złamania reguł, niepewność, czy ktoś się dowie, napięcie rośnie). Czeka na wynik i osiąga punkt kulminacyjny – a potem ulga i znowu nagroda, ale w dwóch możliwych wariantach:
- Udało się, nikt nie zauważył – powstaje ulga i spadek napięcia. Nagroda jest oczywista, wyrzut dopaminy, sytuacja zapamiętana. Mózg będzie chciał to powtarzać.
- Nie udało się: ktoś zauważył. Nagroda już jest: spadek napięcia (wyrzut dopaminy mózg zapamiętał). Nawet jeśli nastolatek poniesie uzgodnione konsekwencje, to nie zmienna to faktu, że już dwie nagrody jego mózg dostał. A może dostać nawet trzecią! Jak?
Nagroda trzecia za kłamanie i kombinowanie
Nastolatek przyłapany na czymś karygodnym, często chwyta się ostatniej deski ratunku „to nie ja”.
Znasz to?
Dowiadujemy się wtedy, że słodycze były od kolegi, klocki są pożyczone, a pieniądze to znalazł i właśnie miał oddać, ale nie wiedział komu….. W wielu sytuacjach dorośli nie wiedzą, co z tego jest prawdą (bo niby skąd?). Dorosły ma do wyboru dwie możliwości:
- Nie uwierzyć, że mówi prawdę, gdy jest to prawda – wtedy krzywdzi dziecko (utrata zaufania).
- Uwierzyć, że mówi prawdę, gdy dziecko kłamie.
W tym drugim przypadku ponownie uruchamia się mechanizm hazardu (działanie, wzrost napięcia, kulminacja, rozwiązanie, spadek napięcia, dopamina, zapamiętanie sytuacji) i dodatkowo młody człowiek uczy się, że kłamanie i kombinowanie to dobry sposób na uniknięcia odpowiedzialności.
Co byś człowieku nie zrobił, to źle. Czy jest z tego jakieś wyjście?
TAK – to rozmowa o potrzebach.
Po co rozmawiać o potrzebach?
Każde działanie człowieka jest motywowane potrzebami. Jeśli nasze postępowanie skupi się na efekcie końcowym i będziemy reagowali przez wprowadzanie kolejnych ograniczeń i konsekwencji, a zignorujemy potrzeby, to sami wprowadzamy dziecko w świat hazardu. Wzrost napięcia, a następnie jego rozładowanie to podstawowy mechanizm motywujący nastolatka do podejmowania działań niepożądanych, powtarzania ich pomimo konsekwencji, a także uczący kłamania i kombinowania.
Gdy rozmawiamy o potrzebach, to mamy szansę na wypracowanie rozwiązań, które pozwolą nastolatkowi na otrzymanie tego, co potrzebuje w sposób akceptowalny dla dorosłych. Uczymy młodego człowieka, że warto rozmawiać, że otrzyma pomoc, że ma wsparcie, że są inne sposoby.
Czy każdy nastolatek jest podatny na zachowania hazardowe?
Hazard opiera się na podstawowym mechanizmie biologicznym, w jaki jest wyposażony mózg człowieka: wyrzut dopaminy, aby zapamiętać przyjemnie doznanie. W tej perspektywie każdy zdrowy mózg ma biologiczną podatność. Różnica między jednostkami polega na tym, że są ludzie z większą kontrolą impulsów (mniejsza podatność) oraz ludzie z niższą kontrolą (wyższa podatność). Co do zasady, wraz z wiekiem zwiększa się poziom kontroli (dojrzewanie płata czołowego w mózgu). Jednocześnie każdy ma swój indywidualny poziom kontroli, który zależy od czynników biologicznych (geny), społecznych (środowisko, w którym się wychowujemy) i sytuacyjnych (ocena konkretnego zdarzenia, prawdopodobieństwo „wpadki”, wysokość kary itp.).
Jako dorośli nie mamy wpływu na geny, z którymi rodzi się dziecko, ale mamy wpływ na środowisko jakie tworzymy i na wartości jakie przekazujemy. Na tym polega nasza dorosła odpowiedzialność: stworzyć takie warunki, aby młody człowiek uczył się dobrych wyborów i czuł się z nimi dobrze. Gdy będzie czuł się dobrze z dobrymi decyzjami, to spadnie jego motywacja do hazardu, kłamania i kombinowania.
