Strona główna » Wystąpienia publiczne w szkole. Komunikacja esencjonalna czy storytelling? 

Wystąpienia publiczne w szkole. Komunikacja esencjonalna czy storytelling? 

Wystąpienia publiczne to niełatwa sztuka. Szczególnie że podobno pierwsze wrażenie jest najważniejsze i co gorsza można je zrobić tylko raz. I nie jest to jedynie utarte powiedzenie, ponieważ stoi za nim jeden z kluczowych błędów atrybucji – efekt halo, czasem nazywany dla niepoznaki efektem aureoli. Obawiamy się jednak nie „przypięcia nam” aureoli, lecz negatywnych skojarzeń (efekt Golema). Co gorsza, jak pewnie słyszeliście, kluczowa w odbiorze naszych treści jest komunikacja niewerbalna. Ze świecą szukać materiału o komunikacji, który nie wspominałby, że kluczowe dla odbioru komunikatu są ton, mowa ciała i mimika. Czy naprawdę nasz odbiór zależy od wyglądu, sposobu mówienia i warunków, w jakich to robimy? Niekoniecznie. 

Wychodząc poza utarty schemat dyskusji o wystąpieniach publicznych, wrócimy do antyku i Arystotelesa, który ponad 2300 lat temu wyłożył podstawy skutecznej komunikacji. W kolejnym kroku przeniesiemy się do czasów współczesnych i skupimy się na koncepcjach dotyczących dwóch strategii – komunikacji esencjonalnej i storytellingu. To, co mówimy i w jakiej roli to robimy, ma znaczenie. Zobaczcie sami! 

Czy tylko 7% naszego komunikatu to słowa? 

Na początek warto rozprawić się z przekonaniem, że słowa, które wypowiadamy, mają marginalne znaczenie. Albert Mehrabian1 w swoich pracach z 1967 r. i 1971 r. przedstawił wnioski, na których ufundowano zasadę 7–38–55 dotyczącą skuteczności komunikacji. Według niej tylko 7% komunikatu stanowi treść werbalna, 38% to ton głosu, a mowa ciała i mimika odpowiadają za 55% komunikatu. Trzeba jednak zaznaczyć, że badacz ten koncentrował się na interpretacji emocji i postaw w sytuacjach, w których słowa były sprzeczne z tonem głosu i mimiką. Wybrał do analizy przekazy o specyficzny charakterze, w których to, co mówiono, było niespójne ze sposobem ekspresji. Zasada ta jest zatem w niewielkim stopniu użyteczna dla osób, które dobierają elementy komunikacji niewerbalnej do wypowiadanych słów. Stanowi to przestrogę, by nie łączyć wody z ogniem i dopracować spójność obu form komunikacji. Tę ostatnią wskazówkę potwierdza aktualny stan wiedzy naukowej2. Co więcej, nowe ustalenia sugerują, by nie przywiązywać się do liczb i nie ignorować roli przekazów werbalnych. Sygnały pochodzące z tonu głosu czy mowy ciała pełnią funkcję wzmacniającą, ale niekoniecznie zastępującą słowa.  

Wystąpienia publiczne  co na to Arystoteles? 

Starożytni myśliciele do tego stopnia uwielbiali geometrię i matematykę, że wykorzystywali je niemal w każdej dziedzinie życia. Podobnie było w przypadku Arystotelesa, który zaproponował trójkąt retoryczny. Konstrukcja tak skuteczna, że przetrwała próbę czasu i nadal ma się dobrze. Co wyznacza wierzchołki tej figury? 

Ethos – czyli to, kim jesteśmy w oczach odbiorców. Co to oznacza? Nie udawaj przed publicznością kogoś, kim nie jesteś. Nie bądź przesadnie poważny/a, a tym bardziej nadmiernie wyluzowany/a, kiedy mowa o wystąpieniach przed uczniami. W czasie przemowy bądź tym/tą, kim jesteś dla publiczności, zgodnie z przypisaną rolą społeczną. To, w połączeniu z autentycznością, naprawdę popłaca. 

Pathos – czyli sposób, w jaki mówisz, jakimi emocjami chcesz zarazić odbiorców. Pamiętaj, do kogo mówisz, rozpoznaj nastawienie odbiorców do Ciebie. Publiczność, niezależnie czy to sala lekcyjna czy konferencyjna, liczy na ciekawe wystąpienia. A co zrobić, gdy wśród odbiorców znajdą się osoby niezainteresowane tym, co masz do powiedzenia? Skup swoją uwagę na tych, którzy bardziej niż inni czekają na Twoje kolejne zdanie. W większości przypadków nie wiemy, dlaczego poziom koncentracji odbiorców bywa niski, a już z pewnością nie mamy na to wpływu. Zwracaj się do zainteresowanych i wykorzystaj potencjał neuronów lustrzanych. Jak? Uśmiech na Twojej twarzy będzie zaraźliwy.  

Logos – czyli esencja naszego przekazu, treść werbalna, nad którą tak długo pracujemy. A potem słyszymy, że to „tylko 7%”. Jak już wiecie, sprawa jest bardziej skomplikowana, dlatego logosowi warto poświęcić osobny akapit. Ale to za chwilę. Uczeń Platona zasłużył na jeszcze jeden akapit i grafikę. 

Wystąpienia publiczne a trójkąt retoryczny 

Wizualizacje trójkąta retorycznego wykorzystują figurę równoramienną, co wskazuje na równie istotne znaczenie tych trzech elementów. Zatem już Arystoteles wiedział to, co 24 stulecia później potwierdziły badania naukowe – przekaz werbalny i jego spójność z pozostałymi „wierzchołkami” mają znaczenie.  

W świecie logosu: gdzie SIMPLE łączy się ze storytellingiem 

Inspiracją do opisu logosu w oparciu o dwie strategie komunikacyjne jest książka Piotra Garleja Storytelling czy prosta komunikacja? Jak po mistrzowsku pisać, mówić i prezentować. Wbrew tytułowej sugestii, autor dowodzi, jak łączyć komunikację esencjonalną ze storytellingiem, niezależnie od formy przekazu. Słyszycie o tym pierwszy raz? Rozszyfrujmy zatem oba te terminy i zastanówmy się, jak wykorzystać obie strategie w czasie wystąpień publicznych. 

Komunikacja esencjonalna jest prosta, czyli SIMPLE 

Zmorą wielu wydarzeń szkolnych są długie, nudne i czytane z kartek wystąpienia. A do tego dziś nierzadko „pisane” przy pomocy narzędzi AI. Wszyscy to dobrze znamy: cytat z literatury (odważniejsi sięgają po film lub muzykę), szczegółowy opis przedsięwzięcia, wyraz uznania i radości z obecności zgromadzonych i podziękowania dla osób pracujących od świtu do nocy nad spotkaniem. Ale czy na pewno tak trzeba? Czy konieczne jest wprowadzania w stan drzemki gości już w pierwszych minutach wydarzenia (szczególnie, że pozycja siedząca nie sprzyja aktywności, a i krzesełka szkolne nie należą do najwygodniejszych)? Nie trzeba i wiemy, jak to zrobić, by przekazać to, co mamy do powiedzenia, zanim zgromadzeni trafią w objęcia Morfeusza lub przerzucą swoją uwagę na smartfony. Przydatna będzie w tym zasada SIMPLE, na której zbudowana jest komunikacja esencjonalna.  

Ten akronim składa się z rozwinięcia sześciu anglojęzycznych słów, jednak my posłużymy się polskimi odpowiednikami. Komunikacja prosta jest: 

  • Ustruktyryzowana – posiadasz plan na swoje wystąpienie, nie „idziesz na żywioł”. 
  • Inkluzywna – otwierasz się na opinie innych, nie ma tu miejsca na mocne rozstrzygnięcia. 
  • Minimalistyczna – wyrzucasz do kosza zbędne słowa i frazesy, przechodzisz do meritum sprawy.  
  • Obrazowa – malujesz słowem, używasz porównań i odwołań, które pozwalają odbiorcom wyobrazić sobie to, o czym mówisz. 
  • Kierująca na Twój cel – istota wystąpienia nie powinna znikać z horyzontu, nie odpływasz w anegdoty i wątki poboczne. 
  • Empatyczna – używasz języka w duchu komunikacji bez przemocy, by pokazać, że rozumiesz swojego odbiorcę. 

Wystąpienia publiczne: zakaz wstępu dla „słów śmieci”  

Kiedy już uprościliśmy swoje komunikaty czas pozbyć się słów i stwierdzeń, które są niepotrzebne. Za Piotrem Gralejem będziemy je nazywać „śmieciami”. Oto kilka przykładów: 

  • tiki słowne – dokładnie, właściwie, jakby, prawie, generalnie; 
  • skamieliny – złota polska jesień, bajońskie sumy; 
  • papugi – prawdziwe fakty, dokładny termin; 
  • górnolotne frazesy – z całego serca; 
  • gaduły/oczywistości – H. Sienkiewicz, noblista i autor Potopu; 
  • tchórze – być może, jakby; 
  • zuchwalcy – wszyscy to wiedzą, zawsze, oczywiste jest to, że…; 
  • zrzędy – nie taki sam to po prostu inny; nie wziąć pod uwagę można zastąpić słowem zapomnieć. 

Wreszcie, takie określenia jak „wywierać wpływ”, „podjąć decyzję” to odpowiednio: „wpływać” i „decydować”. Zamiast „w ten sposób i „tego rodzaju” można powiedzieć: „tak” oraz „taki”. Nie od razu Rzym zbudowano i podobnie jest z wywózką „słów śmieci”. To umiejętność doskonalona latami, więc nie ma co zrażać się początkowymi niepowodzeniami. Już sama świadomość ich istnienia jest sukcesem. A skoro tak nam dobrze idzie, warto zrobić kolejny krok. Następna stacja: storytelling. 

Wystąpienia publiczne pełne opowieści 

Każda dobra historia ma co najmniej trzy elementy: bohatera, jego wroga/misję do ukończenia oraz cel, jakim jest w większości wypadków rozprawienie się z tym drugim elementem. No ale zaraz – jak w wystąpieniu szkolnych znaleźć miejsce dla bohatera, jego antagonisty i górnolotnego celu? Szkolna rzeczywistości nie zawsze styka się ze światem Disneya. A jednak można i warto przyjrzeć się temu, jak to zrobić. Stawianie storytellingowych kroków wygląda następująco: 

  1. Przedstaw swojego bohatera, który składa się ze stereotypów (niekoniecznie negatywnych). Protagonista podejmuje się misji, w której (dla dobra fabuły) ponosi porażki. Niepowodzenia jednak prowadzą bohatera do przemiany, bez której nie poradzi sobie z…  
  1. Wrogiem/problemem – po wprowadzeniu bohatera czas na czarny charakter lub wyzwanie. Im bardziej dramatyczny opis, tym lepiej. Zarysuj jasną opozycję między kluczowymi postaciami. W końcu czeka nas…  
  1. Walka dobra ze złem – misja bohatera, którą może być pokonanie hydry albo zdanie do kolejnej klasy. Niezależnie od okoliczności misja przynosi spełnienie, a droga do tego momentu wyłożona jest częściej brukiem niż usłana różami. 
  1. Jak odbić księżniczkę lub zdać sprawdzian z biologii? Najpewniej prowadzą do tego różne drogi, ale Twoim zadaniem jest ich jasne wskazanie. Pokaż, co musi zrobić bohater, by otrzymać pół królestwa lub satysfakcjonującą ocenę.  
  1. A po co to komu? Przedstaw trzy (lepsze niż cztery i więcej) korzyści dla bohatera, wynikające z podjęcia się tej misji. Przekonaj nas, że warto było szaleć tak. 

Z czego składają się dobre historie i skąd je brać? 

Dobra opowieść to mieszanka autentyczności, emocji, detali, zagadek, anegdot i humoru (ale niekoniecznie żartów). A co zrobić ze słabą opowieścią? Po pierwsze, nadaj dynamikę akcji przez zarysowanie konfliktu na linii bohater – wróg/problem. W drugim kroku zwolnij akcję przez dodanie opisów emocji i detali oddziałujących na zmysły. Po trzecie, wprowadź dialogi – nawet jeśli zmyślone, to lepiej oddają przekaz. Wreszcie, zmień czas przeszły na teraźniejszy – niech opowieść dzieje się tu i teraz. Dobrze, a co w przypadku, gdy źródło opowieści wyczerpało się na dobre i nic nam nie przychodzi do głowy? Są co najmniej trzy drogi odnalezienia opowieściowej żyły złota: 

  • własne doświadczenia – łatwiej mają osoby prowadzące kalendarze, zapiski i pamiętniki; 
  • z opowieści innych – rozmowy to najprostsza droga do cennej anegdoty; 
  • książek, filmów i pozostałych źródeł kultury – rację mają Ci, którzy mówią, że leaders are readers. 

Nie musisz być chodzącą encyklopedią opowieści, wystarczy, że wiesz, gdzie szukać i jak się do nich dostać. Możesz w tym miejscu odnieść wrażenie, że zachęcamy do łączenia sprzeczności. To tylko pierwsze wrażenie, które jak już wiesz, nie musi być decydujące. Komunikacja esencjonalna i storytelling to dwie strony tego samego medalu. Należy je stosować w zależności od sytuacji i celu wystąpienia. Chcesz zaangażować odbiorcę i skupić jego uwagę na tym, co mówisz? Postaw na storytelling. Zależy Ci na zrozumieniu komunikatu – czas na zasadę SIMPLE. Najlepsze rozwiązanie to łączenie obu podejść, by zmieniać dynamikę przekazu i utrzymywać w odbiorcy stan zainteresowania, który generuj w nim pytanie: „co będzie za chwilę”? 

Narzędziownik komunikacyjny – co zawsze warto mieć przy sobie? 

Za chwilę poznasz zestaw technik i zasobów, które stanowią komunikacyjną apteczkę pierwszej pomocy. Zabieraj ją ze sobą zawsze, a wybawisz siebie (i innych) nawet od najbardziej katastroficznych wystąpień publicznych. Pod ręką warto mieć: 

  • metafory i analogie – obrazowe opisy rzeczy lub zjawisk, które znają Twoi odbiorcy; 
  • powtórzenia głównej myśli – by zakotwiczyła się w głowie osób słuchających; 
  • kontrasty – wyraźnie pokaż swój cel, np. nie upadek a wzrost; 
  • „trzy jest lepsze niż cztery” – nasz mózg lepiej radzi sobie z organizowaniem informacji w trójki, dlatego chwytliwe i zapadające w pamięć stwierdzenia opierają się na trójskładnikowości; 
  • mieszaj banał z nieprzewidzialnym – by wyrwać odbiorców z mylnego przeświadczenie, że wiedzą, co zaraz usłyszą; 
  • niedorzeczne zestawienia – zmuszają do myślenia, przerywają drzemkę w czasie Twoich wystąpień i odrywają wzrok od telefonu. 

Przed wystąpieniem: wejdź do sali i zrób próbę generalną 

Przygotowując się do wystąpień publicznych, nie sposób pominąć kwestii technicznych. Podzielimy je na czynniki środowisko i fizjologiczne. Te drugie to oczywiście postawa ciała i praca rąk. Niezbędny dopływ tlenu do organizmu to zasługa prostej postawy ciała – pilnuj, by podczas wystąpień nie zamienić się w dzwonnika z Notre Dame. Z kolei największą uwagę odbiorców przykuwają nasze ręce. Opanuj je, nie chowaj za plecami, a tym bardziej w kieszeni. Ryzykowne bywa wyliczanie na nich. Zamiast tego pokaż otwarte dłonie, nad którymi panujesz. 

Zanim jednak zaprezentujesz swoje umiejętności retoryczne i warsztat mowy ciała, koniecznie przeskanuj przestrzeń, w której wystąpisz. To jeden z elementów analizy ryzyka, w której mieści się sprawdzenie sprawności rzutnika, komputera czy mikrofonu, ale także układ sali, dostępność wody, miejsce na notatki. Szczególnie w przypadku wystąpień konferencyjnych warto zrezygnować z kolejnej kawy (przed wystąpieniem jest czas na wodę, ale w umiarkowanych ilościach) i przysłuchiwania się kolejnym branżowym anegdotom, na rzecz wizyty w przestrzeni, gdzie zaraz wystąpisz. Krok po kroku: 

  1. Wejdź do sali. 
  1. Stań za mównicą.  
  1. Przeskanuj wzorkiem miejsce dla widowni. 
  1. Zaplanuj swoją choreografię (gdzie postawisz stopę, a gdzie lepiej się nie wybierać).  
  1. Podłącz prezentację i sprawdź, czy format zapisu pliku jest obsługiwany przez dostępny sprzęt.  

Jeśli tego nie zrobisz, a na Twojej drodze stanie złośliwość rzeczy martwych, to istnieje duże ryzyko, że całe przygotowania pójdą w piach przez stres i rozkojarzenie. Czy warto? Jasne, że nie, dlatego przerwa przed Twoim wystąpieniem jest na mapowanie przestrzeni, a nie ładowanie kofeiny i węglowodanów.  

Wystąpienia publiczne – podsumowanie 

Na koniec zbierzmy to wszystko i sformułujmy pięć (subiektywnych) zasad wystąpień publicznych: 

  1. Autentyczność w wystąpieniach i spójność przekazu są kluczowe. 
  1. Zarażaj emocjami i skup się na zainteresowanych. 
  1. Mieszaj komunikację prostą ze storytellingiem. 
  1. Postawa, ręce i ruch – pierwsza prosta, a pozostałe opanowane. 
  1. Zredukuj niewiadome, dbając o każdy detal techniczny. 

I pamiętaj, że trening czyni mistrza. 

Polecajki książkowe: 

  1. Mehrabian, A., & Wiener, M. (1967). Decoding of inconsistent communications. „Journal of Personality and Social Psychology”, 6(1), 109–114. Mehrabian, A., & Ferris, S. R. (1967). Inference of attitudes from nonverbal communication in two channels. „Journal of Consulting Psychology”, 31(3), 248–252. Mehrabian, A. (1971). Silent Messages. Belmont, CA: Wadsworth.  ↩︎
  2. Więcej: Burgoon, J. K., Guerrero, L. K., & Floyd, K. (2016), Nonverbal Communication. Routledge.  
    Hall, J. A., Horgan, T. G., & Murphy, N. A. (2019), Nonverbal communication. W: APA Handbook of Personality and Social Psychology. American Psychological Association.  Hickson, M., & Stacks, D. W. (2021). Nonverbal Communication: Studies and Applications. Knapp, M. L., Hall, J. A., & Horgan, T. G. (2021). Nonverbal Communication in Human Interaction (9th ed.). Cengage. Patterson, M. L. (2011). More Than Words: The Power of Nonverbal Communication. Aresta.  ↩︎

  • Maciej Skrzypek

    Politolog, doktor nauk społecznych. Zawodowo łączy aktywność akademicką z pracą w obszarze komunikacji i marketingu online. Pisze m.in. o społecznych konsekwencjach Wykorzystania nowych technologii w edukacji. Wieloletni koordynator wydarzeń popularno-naukowych dla dzieci i młodzieży.

Artykuł powstał w ramach projektu Cyfrowa Szkoła Wielkopolsk@ 2030, współfinansowanego przez Unię Europejską, w ramach programu Fundusze Europejskie dla Wielkopolski na lata 2021-2027.

Ta strona używa ciasteczek. Korzystając z portalu akceptujesz Politykę Cookie oraz Regulamin. Zaakceptuj