Rodzice w szkole to temat, który na nauczycielskich forach w mediach społecznościowych, w zwykłych codziennych rozmowach a także w poważnych badaniach nad kondycją zawodową powraca jako jeden z najbardziej obciążających emocjonalnie — dotykający trudnych zachowań, naruszania granic i podważania autorytetu i sensu pracy.
To nie jest artykuł o idealnym świecie szkoły – gdzie dorośli ramię w ramię współpracują, ustalają plan działania i wszyscy wspólnie z wzajemnym zaufaniem działają na rzecz dobra dziecka. Tylko o tym, jak sprostać wyzwaniom w tych trudnych relacjach. Najpierw spróbujmy zastanowić się, z jakimi rodzicami mamy do czynienia.
Style rodzicielskie: autorytarny, permisywny
Rodzice autorytarni stawiają wysokie wymagania swojemu dziecku. Często zresztą wykazują mało wrażliwości i zaangażowania, są niewspierający, raczej surowi w obyciu wobec dziecka. Czasem tak utożsamiają się z sukcesami dziecka, że jego osiągnięcia budują ich poczucie własnej wartości, a jego porażki – są ich porażkami. Mogą nie uwzględniać jego zdania i nie liczyć się z jego potrzebami, kiedy nie osiąga przewidzianego przez nich celu (świadectwa z paskiem, wygranej w olimpiadzie czy np. dostania się do wybranej szkoły). Dlatego w szkole dzieci rodziców autorytarnych często funkcjonują gorzej wśród rówieśników i osiągają słabsze rezultaty niż by mogły, ponieważ odczuwają presję i lęk przez oceną ze strony najbliższych.
Rodzic permisywny to z kolei osoba, która przejawia wysoki stopień ciepła i zaangażowania przy równoczesnym braku dyscypliny. Tacy rodzice często wyręczają dziecko w różnych zadaniach ważnych dla jego rozwoju. Mają trudność z definiowaniem obowiązków i odpowiedzialności dziecka, nie stawiają granic, za to potrafią nadgorliwie spieszyć z pomocą, kiedy w dziecku pojawi się potrzeba wsparcia. W szkole są nazywani czasem „helikopetrowymi”, czyli nadmiernie opiekuńczymi, choć może to być pozorowane zachowanie także u innych rodziców. Na skutek tego ich dzieci bywają pewne siebie, jednak często cechuje je niska samokontrola i odpowiedzialność.
Style rodzicielskie: nieuważny, autorytatywny
Rodzice nieuważni mają niski poziom wymagań, który współwystępuje z brakiem emocjonalnego zaangażowania. Wydają się mało empatyczni i mało wrażliwi na potrzeby dziecka. Rzadko na bieżąco wiedzą, co się dzieje w życiu dziecka. Zadawalają się odpowiedzią „nic” na pytanie, co było w szkole. Nie stawiają granic ani nie dostarczają wsparcia. Ich obojętność sprawia, że u dziecka mogą nasilać się problemy szkolne, skłonność do depresji w okresie dojrzewania, trudności w funkcjonowaniu społecznym, na przykład w relacjach z rówieśnikami.
Ostatni z opisywanych tu stylów rodzicielskich to rodzic autorytatywny. Są to rodzice, którzy stawiają wprawdzie spore wymagania wobec dziecka, ale także są wrażliwi, zaangażowani i wspierający dziecięce potrzeby. Ich wymagania uwzględniają zdanie dziecka i są egzekwowane w atmosferze pełnej ciepła. Uważa się, że ich dzieci lepiej sobie radzą z problemami, mają wyższe osiągnięcia szkolne i umiejętności samokontroli oraz rzadziej podejmują zachowania ryzykowne, rzadziej wykazują symptomy depresji. Po prostu otrzymują wsparcie w domu, więc są bardziej odporne na świat zewnętrzny – mają możliwość wypowiedzenia się, podzielenia doświadczeniami i uzyskania pomocy w sytuacji kryzysowej, a także są świadome tego wsparcia.
Rodzice w szkole: współpraca i konflikty
Kto przychodzi do szkoły? Każdy z tych rodziców, a nauczyciele z każdym z nich mogą nawiązywać pozytywne relacje współpracy na rzecz dobra dziecka – to zresztą przecież zadanie wszystkich dorosłych zajmujących się kształceniem i wychowaniem. W szkole dziecko jest istotą społeczną. Wychodzi z sieci relacji domowych i trafia do grupy rówieśniczej, podlegającej swojej dynamice i swoim zależnościom. Póki nic się tu nie dzieje, potrafi nawiązać relacje z rówieśnikami, jego reakcje są adekwatne do bodźców, wówczas wszystko jest dobrze i rodzice nieczęsto bywają w szkole.
Sprawa zaczyna się zmieniać, gdy zachowania dziecka w negatywny sposób wpływają na jego funkcjonowanie w placówce. Kiedy nauczyciel zaprasza rodzica do szkoły, aby o tym porozmawiać, zdarzają się czasem takie sytuacje, które w szczególny sposób możemy nazwać „trudnymi”. Rodzice mogą wówczas reagować agresją słowną, podważać autorytet nauczyciela i jego diagnozę, narzucać swoją wolę i przekonania (np.: „w domu on nigdy tego nie robi”) albo inaczej – unikać kontaktu, czy też czasem po prostu wysłuchają nauczyciela i pozorują działania naprawcze.
Rodzice w szkole – sposób na lepszą współpracę
Kiedy jedna osoba jest wzburzona, druga bardzo często również ulega jej emocjom. Gdy jedna podnosi głos, druga także. Gdy jedna wpada w słowotok, przypominający, co złego zdarzyło się cztery lata temu, druga natychmiast szuka odparcia argumentów. Nie prowadzi to do rozwiązania, a jedynie do eskalacji konfliktu. Dlatego pierwszą zasadą dobrej relacji jest to, aby stworzyć dla jej budowania odpowiednie konteksty. Nie musimy na przykład natychmiast reagować. Nie powinniśmy rozmawiać przypadkiem i w biegu. Nie powinniśmy rozmawiać, kiedy emocje jednej ze stron zakłócają komfort drugiej osobie.
Kilka zasad dobrej komunikacji z rodzicem
Czego nie musisz i czego nie powinieneś/nie powinnaś robić? Nie rozmawiaj z rodzicami w przerwie, podczas wykonywania obowiązków (np. gdy opiekujesz się dziećmi w świetlicy), na schodach w tzw. „przelocie”. Znajdźcie czas i miejsce na dobrą i spokojną rozmowę, nawet jeśli należałoby czekać na nią kilka dni. Kiedy robimy coś w biegu, możemy popełnić błędy komunikacyjne i nie możemy być uznani za profesjonalistów.
Kiedy podchodzi do nas rodzic na przerwie, gdy pełnimy dyżur albo gdy pracujemy w świetlicy, a my zgadzamy się, aby z nami rozmawiał o sprawach swojego dziecka, inni mogą mieć do nas pretensje, że w tym czasie nie wykonujemy swojej pracy właściwie – i będą mieli rację. Gdy jesteśmy z uczniami – jesteśmy dla nich. Oznacza to, że na spotkanie potrzebny jest czas i właściwie zaaranżowane miejsce. Jeśli jest to klasa szkolna, nie siadajmy za biurkiem, bo rodzic będzie czuł się jak „uczniak”, siedząc przed nami pierwszej ławce. Usiądźmy po partnersku, nie wyznaczając przestrzenią hierarchii. Usiądźmy przy wspólnym stole, obok siebie.
Spotkania z rodzicami stresują nauczycieli. Najczęściej sytuacje, które oddziałują to: postawa bojowa, podnoszenie głosu, przerywanie, „grożenie”, że sprawa zostanie „oddana do dyrektora/kuratorium/sądu/rzecznika, itd., podważanie autorytetu i kompetencji nauczyciela, uznawanie, że wiedza na temat zdarzenia przekazana przez własne dziecko, jest jedyną słuszną prawdą, ogólne wzburzenie i silne emocje. Dlatego do każdego spotkania należy się dobrze przygotować:
- poznać sprawę;
- zgromadzić potrzebne materiały;
- w zespole nauczycielskim przygotować opinię o funkcjonowaniu ucznia/uczennicy w szkole;
- zaprosić wszystkich zainteresowanych z wyprzedzeniem czasowym.
Co robić, aby spotkanie prowadziło do współpracy
Część pierwsza: prowadzący-gospodarz spotkania (dyrektor, nauczyciel, pedagog) moderuje rozmowę. Wita wszystkich i informuje, ile czasu przeznaczył na spotkanie (ważne dla dyscypliny organizacyjnej). Zgromadzeni witają się i przedstawiają. Następnie prowadzący prosi każdą osobę (nie tylko rodziców), ale pozostałych uczestników o krótką (maksymalnie 2-minutową) wypowiedź, z czym przyszedł, jaki problem jest do rozwiązania. Następnie zostaje ustalony zakres treści, które omówimy na spotkaniu. Na przykład, jeśli doszło do konfliktu między dwoma uczniami, to nie omawiamy całej historii i nie zgadzamy się na przywoływanie zdarzeń sprzed lat, tylko rozwiązujemy temat „na dziś”.
Część druga: po wysłuchaniu wszystkich stron prowadzący podsumowuje najważniejsze wątki i pyta, jakie rozwiązania proponują, aby sytuacja zmieniła się. Znowu wypowiada się po kolei każdy w 1-minutowym wystąpieniu.
Część trzecia: prowadzący zbiera rozwiązania i moderuje podział zobowiązań: zadanie powinien otrzymać każdy z uczestników. Jakie działania są po stronie szkoły? Jakie działania są po stronie domu? Kto to wykona? Do kiedy? Wszystkie te ustalenia są zapisane w notatce ze spotkania. Następnie prowadzący ustala termin kolejnego spotkania, aby wszyscy uczestnicy zreferowali, co zrobili dla sprawy i jakie są tego efekty.
Rodzice w szkole – ważne zasady w organizacji spotkania
Prowadzący powinien ustalić zasady na początku spotkania i pilnować ich przestrzegania. Nie wolno zgadzać się na naruszanie żadnych granic kultury rozmowy. Nie podnosimy głosu, kiedy czyni to rodzic, nie oskarżamy, gdy on to robi, nie stosujemy argumentów ad personam, a wyłącznie ad rem. W przypadku, gdy ktoś jest wzburzony, pokrzykuje, wyraża nadmierne emocje albo jest agresywny, prowadzący powinien przerwać spotkanie z propozycją: „Widzę, że jest pan/pani zdenerwowany/a (nadmiernie rozemocjonowany/a), więc proponuję, aby zrobić 10 minut przerwy i wrócimy do rozmowy z mniejszymi emocjami”. W przypadku, gdy to nie pomaga, należy zdecydowanie zaproponować nowy termin spotkania i nie zgadzać się na naruszanie granic kultury rozmowy. Taki komunikat często pomaga i uczestnicy spotkania pilnują zasad rozmowy.
Stosujemy skuteczną komunikację: odnosimy się do faktów („Frekwencja wynosi 50%” zamiast „on ciągle wagaruje”), komunikujemy, co widzimy i słyszymy („Widzę, że jest pani wzburzona, może zrobimy krótką przerwę?), wyrażamy potrzebę („Chciałabym, aby komunikacja między nauczycielem a rodzicem odbywała się drogą oficjalną – za pomocą dziennika elektronicznego a nie mediów społecznościowych”), zadajemy pytania otwarte, zamiast dawać rady („Co powinno się stać, aby takie zdarzenia nie miały już miejsca?)
Rodzice w szkole – różne perspektywy wychowawcze a ryzyko konfliktu
Kiedy rodzic przychodzi do szkoły, twierdzi często, że jego dziecko „tak nie robi”, „jest inne”, „w domu zachowuje się inaczej”. Rodzic widzi swoje dziecko w sferze prywatnej. Nauczyciel jest ekspertem w sferze publicznej i widzi ucznia jako istotę społeczną. To oznacza, że ich spojrzenia będą się często różnić. Warto uświadomić to sobie na początku każdej relacji i każdego spotkania oraz otwarcie o tym powiedzieć. Nie podważajmy nawzajem swoich argumentów, twierdząc, że tak nie jest. Przyznajmy rację: „Tak, pan/pani widzi swoje dziecko w sferze prywatnej. Jak – jako istotę społeczną w sferze publicznej.
Nasze perspektywy mogą się różnić, ale warto przyjąć, że możemy wspólnie dopełnić tego obrazu i poprzez współpracę przygotować młodego człowieka do dorosłego życia w obu tych sferach – publicznej i prywatnej”.
