Ocenianie zachowania to jeden z trudniejszych obszarów pracy wychowawczej nauczyciela. Zgodnie z przepisami prawa ocena zachowania powinna realizować cele określone w ustawie, a więc służyć informowaniu ucznia i jego rodziców o funkcjonowaniu ucznia w szkole, wspierać jego rozwój oraz motywować do pracy nad sobą.
W praktyce bywa jednak sprowadzana do podliczania punktów czy wyliczania średnich z ocen koleżeńskich i ocen nauczycieli. Dzieje się tak między innymi dlatego, że wokół oceny zachowania narosło wiele mitów, które jako utrwalone schematy działania funkcjonują w szkołach od lat. Mity te oddalają szkolną praktykę od celów, jakie powinno realizować ocenianie zachowania oraz od obowiązujących regulacji prawnych.
Mit o średniej ocen innych nauczycieli, czyli kto ustala ocenę zachowania?
Powszechnym mitem jest przekonanie, że ocena zachowania to wynik matematycznego wyliczenia średniej z opinii wszystkich nauczycieli. Prawo oświatowe mówi coś zupełnie innego. To wychowawca ustala ocenę. Robi to po zasięgnięciu opinii nauczycieli, uczniów oraz samego ocenianego. Te głosy mają jednak charakter pomocniczy i nie muszą być wyrażone stopniem.
Przepisy nie wymagają, aby wychowawca „liczył średnią” z opinii ani by zbierał je od wszystkich nauczycieli. Jeśli statut szkoły nie stanowi inaczej, wychowawca może ograniczyć się do tych opinii, które uzna za istotne. Podobnie ocena koleżeńska i samoocena mogą przyjmować różne formy – od ankiet, przez wypowiedzi pisemne, po pytania refleksyjne. Prawo nie narzuca ich kształtu. W młodszych klasach ocena koleżeńska może polegać na pisaniu listów do wylosowanych kolegów wskazujących na ich mocne strony. Ważne, żeby wybrana przez wychowawcę metoda zbierania opinii rzeczywiście służyła wzbudzaniu refleksji, a także uczyła samooceny, a nie potęgowała złej atmosfery w klasie czy zaostrzała konflikty.
Mit o wzorowym olimpijczyku, czyli ocenianie zachowania a osiągnięcia edukacyjne
Jednym z najważniejszych, a często pomijanych w myśleniu o ocenianiu zachowania zapisów prawa, jest wyraźne rozdzielenie oceny zachowania od oceny osiągnięć edukacyjnych. Oceny przedmiotowe nie mają wpływu na ocenę zachowania, a sama ocena zachowania nie wpływa na promocję do następnej klasy ani ukończenie szkoły. To oczywiste i zawsze przestrzegane. Ale co z innymi osiągnięciami?
Żywy jest mit o „wzorowym olimpijczyku”. Tymczasem sukcesy w konkursach przedmiotowych powinny skutkować najwyższą oceną z przedmiotu, a nie być „punktami” doliczanymi do zachowania, co często promuje uczniów zdolnych i wybitnych.
Z kolei elementy organizacyjne, takie jak przygotowanie przyborów potrzebnych podczas lekcji czy posiadanie zeszytu, nie powinny być oceniane przedmiotowo, ale mogą być uwzględniane w ocenie zachowania w obszarze wywiązywania się z obowiązków szkolnych.
Mit o minusowych punktach za pomalowane paznokcie, czyli co powinny zawierać kryteria oceniania zachowania?
Prawo nie definiuje szczegółowo, jakie konkretne zachowania powinny skutkować określoną oceną. Pewne jest natomiast, że kryteria oceniania zachowania powinny wynikać z obszarów wskazanych w Rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych:
- wywiązywanie się z obowiązków ucznia;
- postępowanie zgodne z dobrem społeczności szkolnej;
- dbałość o honor i tradycje szkoły;
- dbałość o piękno mowy ojczystej;
- dbałość o bezpieczeństwo i zdrowie własne oraz innych osób;
- godne, kulturalne zachowanie się w szkole i poza nią;
- okazywanie szacunku innym osobom
oraz z obowiązków ucznia określonych w Ustawie Prawo oświatowe:
- właściwego zachowania podczas zajęć edukacyjnych;
- usprawiedliwiania, w określonym terminie i formie, nieobecności na zajęciach edukacyjnych, w tym formy usprawiedliwiania nieobecności przez osoby pełnoletnie;
- przestrzegania zasad ubierania się uczniów na terenie szkoły lub noszenia na terenie szkoły jednolitego stroju – w przypadku, o którym mowa w art. 100;
- przestrzegania warunków wnoszenia i korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych na terenie szkoły;
- właściwego zachowania wobec nauczycieli i innych pracowników szkoły oraz pozostałych uczniów.
Przykładowo statut szkoły może zatem regulować kwestie stroju szkolnego, ale nie powinien ingerować w wygląd ucznia.
Oddzielną kwestią jest tworzenie kultury szkoły, w której rodzice i uczniowie są informowani o tym, dlaczego strój i wygląd właściwy dla sytuacji jest ważny. Prawnie ocena zachowania może jednak odnosić się jedynie do stroju. Farbowane włosy czy pomalowane paznokcie nie mogą być przedmiotem zapisów statutu.
Warto przy tym pamiętać, że wygląd ucznia może pozostać jego sprawą tak długo, dopóki nie narusza dóbr innych osób, ogólnych zasad współżycia społecznego, nie niesie treści o charakterze rasistowskim czy innym zakazanym prawem, a także nie zagraża bezpieczeństwu (np. kolczyki, długie paznokcie na lekcjach wychowania fizycznego). Nie zapisujmy jednak tego jako elementów oceny zachowania.
Mit o punktach i sylwetkach, czyli o sposobie oceniania zachowania
Najbardziej szkodliwym elementem szkolnej mitologii są systemy punktowe. Tworzą one złudzenie sprawiedliwości, która w rzeczywistości jest „arytmetyką zachowania”, przypominającą wykazy kar z czasów pańszczyźnianych. W takich systemach każde przewinienie i każdy dobry uczynek mają swoją cenę, co prowadzi do absurdalnych kalkulacji.
W jednym ze statutów „oszustwo” wyceniono na minus 30 punktów, a „pomalowane paznokcie” na minus 10. Oznacza to, że dla ucznia jedno oszustwo ma być warte tyle samo, co trzykrotne pomalowanie paznokci. Z kolei „brak stroju apelowego” waży tyle samo co „ubliżanie koledze”.
Uczeń często może „odrobić” pobicie kolegi, na przykład przynosząc kilka kilogramów makulatury. Taki system nie buduje odpowiedzialności, lecz uczy, jak sprawnie poruszać się w granicach punktowego taryfikatora. Jeśli uczeń dostanie jednego dnia minus 10 punktów, a kolejnego 10, problem niewłaściwego zachowania znika. To zaprzeczenie idei sprawiedliwości naprawczej. Szkoła powinna przecież uczyć dostrzegania skutków własnych działań i naprawiania wyrządzonej szkody.
Wiele szkół zamiast punktów stosuje opisy „sylwetek” uczniów (taki jest uczeń wzorowy, bardzo dobry itd.). Jest to system lepszy, ale nie idealny. Doprowadza on bowiem na przykład do sytuacji, w których zgodnie ze statutem uczeń wzorowy „nigdy nie kłamie”, a dobry „stara się nie kłamać”. Kto i w jaki sposób ma to ocenić?
Co w zamian?
Dobre, wystopniowane kryteria w zupełności wystarczą, aby ocenianie zachowania było spójne i czytelne. W Rekomendacjach do statutów szkół przygotowanych przez Zespół Przyjaznej Edukacji powołany przez Wielkopolskiego Kuratora Oświaty pojawia się następujący przykład poprawnego stopniowania kryteriów:
„Uczeń dba o dobre warunki nauki własnej i innych osób: w bardzo wysokim stopniu, w wysokim stopniu, w stopniu zadowalającym, w umiarkowanym stopniu, w niskim stopniu, w bardzo niskim stopniu”.
Mit o karze i kontroli
Zgodnie z przepisami prawa ocenianie zachowania powinno realizować cele określone w Ustawie o Systemie Oświaty, a więc służyć informowaniu ucznia i jego rodziców o funkcjonowaniu ucznia w szkole, wspierać jego rozwój oraz motywować do pracy nad sobą. W praktyce szkolnej ocenianie zachowania bardzo często opiera się jednak wyłącznie na kontroli. A tam, gdzie jest kontrola, pojawia się gra. Uczeń uczy się, jak nie dać się złapać, jak obejść system.
Wciąż wierzymy w mit, że bez zewnętrznej, behawioralnej motywacji (punkty, kary, minusy) uczniowie przestaną przestrzegać zasad. To błędne założenie. Systemy oparte na kontroli uczą jedynie posłuszeństwa pod nadzorem. Gdy „oko cenzora” znika, znika też motywacja do właściwego zachowania. Symbolem tej gry jest lakier do paznokci zmywany tuż przed lekcją i nakładany zaraz po niej.
Ucieczka z krainy mitu
Termin „mit” stopniowo przeniknął z języka naukowego do potocznego i dziś funkcjonuje głównie jako powielanie nie w pełni prawdziwej historii, błędnego przekonania lub przesądu. Mit nie jest ani prawdą, ani kłamstwem. Wyraża on stan wiedzy podzielany przez społeczność i uzasadnia istniejący porządek.
Ocena zachowania jest wpisana w szkolną rzeczywistość. Ale może przestać być tworem mitycznym. Może stać się narzędziem, które realnie wspiera rozwój ucznia i pracę wychowawcy.
Od czego zacząć?
Od dobrze napisanych kryteriów. Od rezygnacji z punktów. Od ciekawych narzędzi samooceny i oceny koleżeńskiej. W klasach 1–3 zamiast samooceny wyrażonej stopniem dziecko może tworzyć historyjki o sobie, używając rysunku, komiksu lub opowiadania. Nauczyciel nie „sprawdza” tych prac, lecz towarzyszy w procesie samopoznania.
Dla starszych uczniów warto zaproponować model oparty na kluczowych kompetencjach społeczno-emocjonalnych. Skupiamy się na takich obszarach jak: aktywne słuchanie, kooperacja, krytyczne myślenie czy zarządzanie czasem. Uczeń na początku roku sam wybiera kompetencję, nad którą chce pracować, a samoocena staje się podsumowaniem procesu, a nie listą przewinień i właściwych zachowań. Oczywiście praca nad kompetencjami musi być umocowana w kryteriach określonych w statucie. Na przykład wspominane zarządzanie czasem wpisuje się w kryterium związane z punktualnością lub wywiązywaniem się z obowiązków ucznia.
Wychowawca jako autor zmiany
Ocenianie zachowania nie musi być narzędziem kontroli ani systemem kar i nagród – może stać się przestrzenią rozmowy, refleksji i uczenia się odpowiedzialności w codziennej pracy wychowawczej. Wiele zależy od zapisów statutu szkoły, a następnie od decyzji wychowawcy, który może wypracować rozwiązania rzeczywiście wspierające rozwój uczniów.
Równie ważne jest regularne i precyzyjne informowanie rodziców nie tylko o kryteriach oceniania zachowania, ale także o tym, jak przebiega cały proces oceniania i ustalania oceny. Partnerstwo i zrozumienie ze strony rodziców są tu kluczowe, oni także powinni dostrzec cel i sens odmitologizowania oceniania zachowania uczniów.
