Joanna Marchewka: Szkoła przestała być tylko miejscem nauki. Coraz częściej staje się przestrzenią, w której ujawnia się kryzys psychiczny uczniów i nauczycieli. Mówią o tym raporty z badań poszczególnych grup społecznych. A jak to wygląda z perspektywy gabinetu psychoterapeutycznego − w bezpośrednim kontakcie z osobami, które przychodzą po wsparcie?
Kinga Merchel: Rzeczywiście, wszyscy uczestnicy życia szkolnego mierzą się z ogromnymi wyzwaniami. Częściej w przestrzeni społecznej mówi się o kryzysach dzieci i młodzieży, tymczasem dorośli również są bardzo przeciążeni emocjonalnie. Wielu z nich funkcjonuje na granicy swoich możliwości.
Szkoła mierzy się dziś w coraz większym stopniu z problemami psychiatrycznymi. Problemy, z którymi pracuje się w szpitalach psychiatrycznych − myśli samobójcze, zaburzenia odżywiania, zaburzenia lękowe i obsesyjne – są dziś szkolną codziennością. Liczba dzieci wymagających realnego wsparcia rośnie, a jednocześnie pojawia się problem nadmiernej diagnostyki – szczególnie w obszarze ADHD czy zaburzeń zachowania. Czasem dzieci trafiają do psychiatry bardzo wcześnie, choć ich trudności mogą wynikać z czynników środowiskowych.
Jakie problemy dzieci i młodzieży najczęściej wybrzmiewają w Pani gabinecie?
Dzieci zawsze odzwierciedlają kondycję świata, w którym żyją – dziś jest to doświadczenie „bólu istnienia”. Nawet przed pandemią obserwowaliśmy wzrost samookaleczeń, i to już od czwartej klasy szkoły podstawowej. Dla rodziców to jeden z najbardziej niepokojących sygnałów. Po pandemii problemy znacznie się nasiliły. Coraz więcej młodych osób zmaga się z depresją i brakiem motywacji do życia. Wielu nastolatków ma trudność, żeby w ogóle wstać z łóżka i pójść do szkoły. Proszę sobie wyobrazić wyrośniętego nastolatka, którego do szkoły odprowadza rodzic.
Jak wygląda pomoc w takich sytuacjach?
Zawsze zaczynam od pracy z systemem rodzinnym. Najpierw wspieram rodziców, bo wiele trudności można przełamać właśnie w domu, bez konieczności kierowania dziecka na terapię. Ważne jest rozpoznanie całego kontekstu, aby niepotrzebnie nie narażać młodej osoby na terapeutyzowanie. Czasem sytuacja jest bardziej złożona, wtedy pracujemy wspólnie: rodzice i dziecko.
Brak motywacji do życia wśród młodych ludzi brzmi zatrważająco. Znamy „gorączkę romantycznego werteryzmu”, a jakie czynniki kulturowe wpływają na „weltschmerz” XXI wieku? Jaka jest Pani perspektywa?
Wyróżniłabym trzy główne przyczyny kryzysu psychicznego młodych ludzi. Po pierwsze, wynika to z modelu wychowania − dzieci są często nadmiernie chronione przed wysiłkiem i trudnością, dlatego każda przeszkoda wywołuje w nich opór i wycofanie. Ponadto młodzi ludzie przychodzą przeciążeni tematami globalnymi: wojną, kryzysem klimatycznym. To rodzi poczucie braku sensu życia – to przedwcześnie doświadczany kryzys egzystencjalny. Po trzecie, wymieniłabym lęki społeczne – szczególnie po pandemii pojawia się lęk przed kontaktami bezpośrednimi. To wszystko powoduje zagubienie i trudność w odnalezieniu się w rzeczywistości.
Czy przeciążenie informacyjne też się czasami nie dokłada do doświadczenia pola chaotycznego?
Młodzi mają nieograniczony dostęp do wiedzy, ale nie potrafią jej przetwarzać. To ich przerasta. Podobnie jak efekt przebodźcowania ekranami, dzieci przewijają obrazy w telefonach już w wieku przedszkolnym.
Jest jeszcze jeden aspekt obciążający niedojrzałe umysły. Kiedyś dorośli chronili dzieci przed trudnymi tematami, mówili o nich szeptem, gdy dzieci spały. Dziś granice praktycznie nie istnieją. Dziecko od najmłodszych lat funkcjonuje w świecie nieselekcjonowanych informacji. Pamiętam sesję, w czasie której dziewczynka z IV klasy szkoły podstawowej powiedziała: „Ja wam zazdroszczę, że wyście tego wszystkiego nie wiedzieli, co my wiemy.” Kiedy w doświadczeniu terapeutycznym rozwinęłyśmy jej głos wewnętrzny, tam było takie wołanie: przywróćcie nam nieświadomość, pozwólcie nam nie uczestniczyć w tym okropnym świecie. Istnieją problemy, które przerastają adaptacyjne zdolności dzieci. To potęguje w nich poczucie chaosu i samotności.
Epidemia samotności w epoce rozwoju środków i narzędzi komunikacji – abberacja naszych czasów. Bardzo trafnie ilustruje to zjawisko Natalia Hatalska w Wieku paradoksów, a Norrena Hertz diagnozuje w Stuleciu samotnych. Jak odzyskać utracone więzi? Jak tego doświadczają dzieci i młodzież w polskiej rzeczywistości?
Mimo licznych aktywności często brakuje im prawdziwego kontaktu – takiej zwykłej obecności. Dzieci są „obsługiwane”, ale niekoniecznie widziane emocjonalnie. Rozwijany jest intelekt nastolatków, natomiast sfera emocjonalna jest zaniedbywana. To prowadzi do poczucia izolacji, do podstawowych problemów w komunikacji. Zdarzają się dzieci, które podczas całej sesji nie wypowiadają ani jednego słowa. Dużo czasu zajmuje samo zbudowanie relacji i poczucia bezpieczeństwa.
Przemoc rówieśnicza też z pewnością jest przedmiotem rozmów terapeutycznych?
To jeden z kluczowych problemów. Hejt najczęściej odbywa się poza szkołą – w mediach społecznościowych – dlatego bywa niewidoczny dla dorosłych. Jednocześnie życie szkolne coraz częściej opiera się na małych grupach, a bycie poza grupą oznacza odrzucenie. Wystarczy drobiazg, aby zostać wykluczonym, np. plakietka niepopularnego zespołu muzycznego. Te doświadczenia mogą prowadzić do depresji, zaburzeń odżywiania, a nawet prób samobójczych.
W swojej pracy towarzyszy też Pani rodzicom w bardzo trudnych momentach – kiedy są świadkami cierpienia swoich dzieci po aktach samookaleczenia czy po próbach samobójczych.
Rodzice często czują się całkowicie zagubieni – nie wiedzą, jak odnaleźć się w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości, w świecie mediów i w relacji z dziećmi, które ich przerastają. Dodatkowo są poddawani krytyce ze strony różnych instytucji – szkoły czy lekarzy – co tylko pogłębia ich poczucie winy. Terapeutyczna praca pozwala im zdjąć to brzemię i odzyskać poczucie sprawczości i zaufania do własnej wychowawczej intuicji.
Rodzic i nauczyciel w szkolnej przestrzeni stają jednak po przeciwnych stronach barykady. Mimo że przecież obu tym grupom zależy na bezpieczeństwu i rozwoju podopiecznych. Dlaczego tak się dzieje? Jak to zmienić?
Myślę, że najważniejsze jest podążanie za ludzkim doświadczeniem, a nie za rolą. Rodzic, nauczyciel, uczeń okopują się w swoich stanowiskach. Tymczasem kiedy zdejmujemy te etykiety i spotykamy się jako ludzie, zaczynamy dostrzegać, że nasze lęki, potrzeby i pragnienia są bardzo podobne.
Z jakimi problemami przychodzą nauczyciele do gabinetu?
Przychodzą wyczerpani konfliktami, prowokacjami czy zachowaniami podważającymi ich autorytet. Pracujemy wtedy nad budowaniem granic i poczuciem własnej wartości. Współczesny autorytet nie może już opierać się wyłącznie na roli czy stanowisku. Uczniowie bardzo szybko wyczuwają sztuczność. Potrzebna jest autentyczna siła wewnętrzna. Taka, która nie wynika z funkcji, lecz z poczucia własnej wartości i kontaktu z samym sobą.
Duże obciążenie wynika też z tego, że nauczyciele nierzadko muszą podejmować decyzje dotyczące niepełnoletnich uczniów, brać odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo, a czasem działać wbrew ich woli. Nie zawsze przynosi to dobre rezultaty, bywa, że pogłębia kryzys. W takich sytuacjach moje wspieranie nauczycieli przypomina pomoc udzielaną rodzinom osób ciężko chorych, zgodnie z zasadą pomagający również potrzebują pomocy!
Co wyróżnia pracę terapeutyczną z tą grupa zawodową?
Bardzo często spotykam się z silnym wewnętrznym krytykiem. Zawód nauczyciela wiąże się z ocenianiem, stawianiem wymagań i określaniem standardów. Te mechanizmy bardzo łatwo zostają skierowane także przeciwko sobie. W efekcie nauczyciele bywają niezwykle surowi dla samych siebie. Nie potrafią wybaczać własnych błędów i oczekują od siebie perfekcji. Często przenoszą te wysokie wymagania również do relacji rodzinnych. W terapii uczymy się rozpoznawać ten głos, osłabiać jego opresyjny charakter i budować większą życzliwość wobec siebie.
Czy problemy nauczycieli zmieniły się na przestrzeni lat?
Oczywiście, nadal widzimy skutki przeciążenia i przepracowania, pojawiają się symptomy wypalenia zawodowego. Coraz częściej pojawiają się pytania natury egzystencjalnej. Nauczyciele szukają sensu. Poszukujemy odpowiedzi na pytania: po co wykonują swoją pracę, jakie wartości chcą realizować i jak odnaleźć autentyczność w codziennym życiu.
Często mówią: „Jak mam inspirować uczniów, skoro sam nie wiem, dokąd zmierzam?”. W takich momentach wracamy do podstawowego pytania: kim jestem jako człowiek? Nie jako nauczyciel, nie jako pracownik, ale jako osoba.
Oczywiście problemy zawodowe bywają ważne, ale równie często w tle znajdują się choroby bliskich, trudności finansowe, problemy rodzinne czy kryzysy osobiste. Dlatego pierwszym krokiem jest odklejenie własnej tożsamości od pełnionej funkcji. Najważniejsze jest dla mnie to, by przestali patrzeć na siebie wyłącznie przez pryzmat wykonywanego zawodu. Najpierw jesteś człowiekiem”. Masz prawo do słabości, zmęczenia i troski o własne potrzeby.
Czy kondycja psychofizyczna psychologów szkolnych jest jakaś szczególna?
To jedna z najbardziej przeciążonych grup zawodowych. Często mam wrażenie, że na barki jednego człowieka zostaje zrzucony cały świat szkolnych problemów.
Pedagodzy i psycholodzy szkolni muszą jednocześnie odpowiadać na potrzeby uczniów, rodziców, nauczycieli, dyrekcji i instytucji zewnętrznych. Znajdują się w miejscu, gdzie stale ścierają się sprzeczne oczekiwania. Brakuje im czasu, zasobów i często wsparcia systemowego.
Dodatkowym wyzwaniem jest kwestia zaufania. Wielu uczniów mówi wprost: „Nie pójdę do szkolnego psychologa, bo wszyscy się o tym dowiedzą”. To pokazuje pewną trudność wpisaną w tę rolę. Z jednej strony, obowiązuje tajemnica zawodowa, z drugiej, istnieje odpowiedzialność za zdrowie i bezpieczeństwo dziecka. To wymaga bardzo delikatnego balansowania.
O kondycji psychofizycznej i zadaniach psychologa szkolnego rozmawiamy tu:
Co mogłoby uzdrowić polską szkołę? Jak rozwiązywać konflikty w tej specyficznej strukturze relacyjnej?
Myślę, że najważniejsze jest podążanie za ludzkim doświadczeniem, a nie za rolą. Szkoła przyszłości nie powinna opierać się na procedurach i hierarchii. Potrzebujemy relacji, zaciekawienia sobą i gotowości do uczenia się od siebie nawzajem, na linii dorosły – dziecko, i odwrotnie.
To właśnie autentyczny kontakt, a nie sztywne role, daje szansę na prawdziwe spotkanie. I być może od tego warto zaczynać każdą zmianę w edukacji.
RAPORTY Z BADAŃ
- Rówieśnicy 2026, Raport o przemocy rówieśniczej, Fundacja dajemy Dzieciom Siłę
https://fdds.pl/badania-i-raporty/rowiesnicy-2026-raport-o-przemocy-rowiesniczej/ - Przemoc rówieśnicza nie wyjeżdża na wakacje. To czas, kiedy uważność dorosłych jest szczególnie potrzebna, {dostęp 27.07 2026}
https://fdds.pl/przemoc-rowiesnicza-nie-wyjezdza-na-wakacje-to-czas-kiedy-uwaznosc-doroslych-jest-szczegolnie-potrzebna/ - Diagnoza młodzieży 2026, Polskie Towarzystwo Polityki Społecznej, na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej
https://portalwpe.pl/diagnoza-mlodziezy-2026/ - Internet Dzieci 2026, Raport Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa
https://higienacyfrowa.pl/publikacje/internet-dzieci/ - Ogólnopolskie badanie nt. ryzyka psychologicznego i stresu w zawodzie nauczyciela, Związek Nauczycielstwa Polskiego, 2026.
https://znp.edu.pl/wyniki-ogolnopolskiego-badania-nt-ryzyka-psychologicznego-i-stresu-w-zawodzie-nauczyciela/ - TALIS 2024, opublikowany w 2025 Międzynarodowe badanie dotyczące warunków pracy nauczycieli. Obejmuje dobrostan zawodowy, relacje w szkole, klimat organizacyjny, rozwój zawodowy i satysfakcję z pracy. Polska próba liczyła 3783 nauczycieli z 279 szkół.
https://www.ibe.edu.pl/pl/aktualnosci/3173-wyniki-badania-talis-juz-w-pazdzierniku-2025
